Nervowy, mglisto-słoneczny Beskid Śląski

Tym razem wraz z towarzyszami podróży obraliśmy kierunek na Beskid Śląski. Wszystkie prognozy mówiły o leciutkim deszczyku i w miarę sprzyjającej pogodzie. Wyjeżdżając o 7 rano mocno wierzyliśmy, że prognozy te sprawdzą się. Po 20 minutach jazdy w kierunku Szczyrku rozpętało się piekło spowodowane oberwaniem chmury. Wycieraczki samochodu nie nadążały z wycieraniem szyby, widoczność ograniczała się do kilkunastu metrów. W zasadzie zastanawialiśmy się gdzie w drodze powrotnej zatrzymamy się aby zjeść bo o jeździe rowerem nie było mowy. Dosłownie na ok 5 km przed Szczyrkiem deszcz przestał padać a w samym Szczyrku było sucho. Wyruszyliśmy niebieskim na Skrzyczne. Potem zielonym przez Malinowską Skałę i Magurkę Wiślańską dotarliśmy do Baraniej Góry. Plan był taki aby z Baraniej zjechać niebieskim do Jeziora Czerniańskiego i potem żółtym dojechać do Gawlasi a stamtąd dojechać do Skrzycznego. Ostatnim etapem wycieczki miał być zjazd ze Skrzycznego czerwonym do Szczyrku. Niestety ze względu na uciekający czas zdecydowaliśmy się na zjazd z Malinowskiej Skały czerwonym na Przełęcz Salmopolską. Poniżej jak zwykle kilka zdjęć z wyprawy. 

IMG_0001 IMG_0013 IMG_0031 IMG_0038 IMG_0041 IMG_0046 IMG_0059 IMG_0067 IMG_0074 IMG_0075 IMG_0076 IMG_0083 IMG_0092 IMG_0098 IMG_0107 IMG_0108 IMG_0115